Wegańska mapa miłośników owoców

 

VeanMap

 

W Internecie istnieję Wegańska Mapa Miłośników Owoców, gdzie można się wpisywać i zostawić swój znak. Jeżeli uwielbiasz owoce i chcesz poznać ludzi z całego świata o podobnych zaintersowaniach to sprawdź tą stronkę.

https://www.zeemaps.com/map?group=1024177

Możesz zostawić swój adres emailowy jeżeli chesz, aby inni mogli się z Tobą skontaktować, ale nie musisz. Bardzo spodobała mi się ta mapa i oczywiście od razu się dopisałam. Można znaleść mnie w Holandii z niebieskim znaczkiem. Pozdrawiam.

Weańska Mapa Miłośników Owoców

Doszły nasiona z Etsy

Jakiś czas temu zamówiłam nasiona 2 roślin. Mimosa pudica i Acmella oleracea. Zwłaszcza ta druga nie jest tak łatwo dostępna, dlatego zamawiałam je przez stronke Etsy.com, gdyż jedynie tam je znałazam. Mimosę może znacie, nazywana jest też sensitive plant czyli wrażliwa roślinka. Przy dotyku jej listki składają sią i wygląda to fenomenalnie.

mimosa

Bardzo zależało mi na nasionkach Acmella oleracea bo jej liście można żuć w celu oczyszczenia jamy ustnej. Napisze o niej jeszcze za jakiś czas. Jutro zabieram się za organizację doniczek i przygotowanie odpowiedniej ziemi. Teraz czytam i robię notatki, żeby wiedzieć jak o nią dbać. Część nasion wysieję w domu, zobacze jak będą się zachowywać na parapecie. Zostawię jednak wiekszość z nich, żeby posiać je na zewnatrz, jak tylko zrobi sie trochę cieplej.

nasiona

Już nie mogę doczekać się wiosny. Całe szczęście luty się kończy. Słoneczko świeci coraz mocnej. To dobry znak, żeby niedługo rozpocząć pracę w ogrodzie. Trzeba wszystko przygotować do sezonu i posprzątać po zimie. Kupiłam już nasiona warzyw i ziół, mam też część z zeszłego roku. Jeszcze zastanawiam się jakie kwiaty zasiać. Wiem, że napewno będzie lawenda.

Wiosno! Przychodź szybciutko bo mnie już nosi, żeby popracować na działce.

Nowy wygląd strony

Postanowiłam zmienić wygląd strony. Od początku, czyli od 2011 roku blog wyglądał tak samo. Nadszedł czas, aby trochę go odświeżyć. Mam nadzieję, że Wam się podoba.

Dzisiaj po drodze do pracy widziałam takie oto auto elektryczne podłączone do ładowania. Cieszę się, że to coraz częstszy widok. Mam nadzieje, że za kilka lat nie będzie już samochodów na ropę i benzynę, ponieważ zatruwają one powietrze i środowisko. Pozyskiwanie prądu niestety nie zawsze jest czyste, jeżeli nie pochodzi ze słońca wiatru lub wody. Nie jestem zwolenniczką elektrowni na węgiel lub na gaz, ani elektrowni jądrowych, a stąd pochodzi większość prądu. Więc elektryczne auta nie do końca muszą być bardziej ekologiczne. Jedno jest pewne nie wydzielają spalin i robią mniej hałasu w porównaniu do zwykłych samochodów. Dlatego elektryczne maja tutaj dużego plusa, mimo że nie są idealne.

elektryczne auto

 

Kolejna sprawa, jak już jesteśmy przy energii elektrycznej, to żarówki energooszczędne. Tak zwane świetlówki nie są tak ekologiczne jak by się wydawało. Oszczędzają energię i to nawet do 80%, ale zawierają rtęć. Jak wiadomo rtęć jest bardzo szkodliwa dla środowiska i dla człowieka. Oddaje się je do recyclingu, ale pamiętajmy, że wykonane są ze szkła, a szkło może sie zbić i w tym momencie rtęć dostaje się do środowiska. Dlatego osobiście nie kupuję takich żarówek.

świetlówka

 

 

Nowy aparat fotograficzny

Dzisiejszy dzień poświęciłam na naukę obsługi programu Sony Vegas. Niedawno kupiłam lepszy aparat fotograficzny i robie dużo więcej zdjęć i kręcę więcej filmików. Wcześniej używałam kompaktowych aparatów cyfrowych lub telefonu. Teraz mam cyfrową lustrzankę Canon EOS 70D. Robienie zdjęć sprawia mi dużo przyjemności. Od zawsze marzył mi się taki aparat, żebym mogła uwieczniać te wszystkie kwiatki i roślinki, nie zapomnając o zdjęciach moich potraw i wynalazków kulinarnych. Wiadomo, że telefonem też można, ale zdjęcia z dobrego aparatu naprawde wychodzą ładniejsze. Od razu widać różnicę, nie trzeba być specjalistą.

CanonEOS70D

Szybkie zakupy, szybki obiad i chciałam z powrotem zasiąść do komputera, ale trzeba ogarnąć mieszkanie, pozmywać gary i takie tam nudy. Do nauki obsługi programu Sony Vegas powrócę w piątek. Jutro czeka mnie długi dzień w pracy.

Pozdrawiam,

Ania (Sweetfairy)

PS. Myślę nad nowym wyglądem bloga. Jeżeli znajdę jutro trochę czasu to może się tu trochę pozmieniać.

Plantan z piekarnika

Dzisiaj przepis na plantany z piekarnika.

Do przygotowania tego dania potrzebne są plantany, czyli banany warzywne. Do kupienia w każdym Toko o których pisałam wczoraj, ale również w wiekszych supermarketach. Lubię je jeść z indonezyjskim sosem z orzeszków ziemnych lub sosem chilli.

Są to banany których raczej nie je się na surowo. Chociaż na YouTube znalazłam kilka filmików osób które twierdzą, że jeżeli taki banan jest mocno dojrzały to jak najbardziej nadaję się do konsumpcji. Ja również czekam, aż moje banany dojrzeją, czyli będą już całe czarne zanim je zjem, ale ja przygotowuję je w piekarniku.

plantany

1-2 banany warzywne obieram ze skórki i kroję w plastry około 2 cm. Rozgrzewam piekarnik do 180-200*C i na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układam moje plastry banana, za pomocą silikonowego pędzelka smaruje każdy plaster oliwą z oliwek i delikatnie solę solą morską i ewentualnie używam też trochę pieprzu. Piekę 10 min, a następnie przewracam każdy plaster na drugą strone i piekę kolejne 10 min. Bardzo smaczne danie, polecam wypróbować.

plantan

Na koniec plantanowy uśmiech… 🙂

Trochę o Holandii i trochę o mnie

płatki owsiane i mleko czekoladowe

8:30 podniosłam się z łóżka. Na śniadanko sok pomarańczowy i płatki owsiane z mlekiem ryżowym czekoladowym. Załatwiłam co miałam załatwić, a teraz spowtorem na kanapę. Jeszcze nie jestem 100% zdrowa, choć czuję się zdecydowanie lepiej niż wczoraj. Może trochę świeżego powietrza i słońca dobrze mi zrobiło. Jak zwykle w Holandii pogoda była zmienna. Rano i do południa świeciło słońce, a po południu padał grad. Na szczeście udało mi się dotrzeć do domu znaim zaczęło padać.

ksiazki

Zawsze jak jadę pociągiem, choćby przez 10 minut, wykorzystuję ten czas na czytanie książek. Dzisiaj w drodze do Amsterdamu czytałam „Alefa” Paulo Coelho, a następna w kolejce jest „Zdrada” tego samego autora. Kupiłam te dwie książki jak byłam ostatnio w Polsce.

Bardzo lubię książki Paulo Coelho i bardzo lubię jeździć do Polski.  Życie tu i tam wygląda inaczej. Wiadomo inny kraj, inna kultura. Obydwa kraje mają swój urok, jak i minusy. Polskę kocham za to, że jest to mój kraj ojczysty, tam się urodziłam, tam jest moja rodzina, a Holandię z kolei za jej wolność i wygodę. Naprawdę bardzo wygodnie się tutaj mieszka. Państwo jest ładne i zadbane, mieszkańcy mają bardzo dobrze. Idealnie oczywiście nie jest, chociażby ze względu na pogodę, ale na tyle przyjemnie, że jescze tu trochę zostanę. Chodzi mi po głowie przeprowadzka do cieplejszego kraju, dlatego też zaczęłam uczyć się hiszpańskiego i kto wie, może kiedyś gdzieś się przeprowadzę. Nie koniecznie do Hiszpanii, narazie to tylko marzenia, nie mam jeszcze sprecyzowanych planów.

Holandia, a zwłaszcza Amsterdam to miks ludzi z całego świata i wiele można się od nich nauczuć. Mnie od zawsze fascynuję kuchnia, więc chętnie uczę się przygotowywania nowych potraw od moich międzynarodowych znajomych. Na rynku dostępne są produkty z całego świata, czasami trzeba przejść się do tak zwanego Toko, czyli z sklepu z orienatalnymi produktami, ale tych nie brakuje. Zawsze jak odwiedzam rodziców w Polsce to przywożę coś specjalnego i gotuję im potrawy, których inaczej może nigdy by nie mieli okazji skosztować.

Na dzisiaj dosyć blablaniny, pozdrawiam, trzymajcie się ciepło.

Dopadła mnie grypa oraz moje sposoby na bóle menstruacyjne

Już od wczoraj nie czuję się najlepiej. Wczoraj kurowałam się herbatką rumiankową, sokiem pomarańczowym, zwykłą herbatą z cytryną, syropem z sosny oraz smarowałam klatkę piersiową rozgrzewającą maścią Tjing Tjau Balsem. Dzisiaj do mojej kuracji dołączyłam homeopatyczne tabletki, które zażywam co godzine. Czytając skład tych tabletek zaczęłam szukać w internecie informacji o ziołach, które są w nich zawarte. Pierwszym składnikiem, który widnieje na opakowaniu jest Aconitum napellus i w wikipedii napisali, że jest trujący. Na szczęście strony o ziołolecznictwie informują, że jest używany jako lek, ale w odpowiednich dawkach. Dlatego trzymam się zaleceń i nie przyjmuję wiecej jak 12 tabletek na dobę. Zobaczymy czy mi pomoże. Pozatym jem dużo owoców i piję dużo płynów. Na obiad dzisiaj zupa krupnik. Nie mam ochoty na posiłki stałe, więc zupka sprawdziła się tu idealnie.

tjing tjau balsemTjing Tjau Balsem odkryłam dzięki mojej indonezyjskiej koleżance która mi ją poleciła. Jest to mocno rozgrzewająca maść, króra sprawdza się przy przeziębieniu, bolących mięśniach, a nawet przy lekkich bólach menstruacyjnych. Smarujemy wtedy brzuch maścią i ciepło łagodzi ból, przynajmniej w moim przypadku. Niestety, gdy bóle są zbyt silne to żadna maść nie pomoże.

Jak jestesmy już przy bólu menstruacyjnym to polecam też herbatkę z rumiaku. Tak samo jak maść sprawdza się przy łagodnych bólach. Kiedyś juz pisałam o rumianku, dla zainteresowanych podaję link.  Słyszałam też, że ziele angielskie jest tu też zalecane, jak wypróbuję i się sprawdzi to napewno coś o tym napiszę.

images

Przesiedziałam cały dzień na kanapie pod kocem i mam nadzieję, że jutro będę się czuła lepiej bo mam kilka rzeczy do zrobienia. Gdybym mogła jutro zostać w domu to bym pewnie dzisiaj nie brała żadnych tabletek, rownież tych homeopatycznych i kurowałabym się tylko domowymi sposobami. Życie jednak zmusza mnie do ruszenia tyłka z kanapy, dlatego zdecydowałam się wspomóc się troszeczkę.

Teraz już czas, aby wskoczyć pod kołdrę i spać. Wam życzę dużo zdrowia i udanego tygodnia. 

Ania (Sweetrairy)